Nowy rozdział Lindab w Polsce – rozwój napędzany kobiecą wizją
Od niedawna na czele polskiego Lindab stoi Pani Prezes - Małgorzata Szerszeń-Krzywicka, która udowadnia, że kompetencje, wizja i determinacja nie mają nic wspólnego z płcią. Doskonale odnajduje się w nowych obowiązkach, wyznaczając kierunek, w którym śmiało pragnie prowadzić firmę. Od pierwszych dni dała się poznać jako liderka otwarta na ludzi - uważnie słucha głosu pracowników i widzi w zespole ogromny potencjał organizacji.
W rozmowie z liderką polskiego Lindab, którą przeprowadziliśmy z okazji Światowego Dnia Przedsiębiorczości Kobiet, widać odwagę, otwartość oraz świeże spojrzenie w przyszłość firmy.
Jakie emocje towarzyszyły Pani, gdy zaproponowano Pani stanowisko Prezesa polskiego Lindab?
Małgorzata Szerszeń-Krzywicka: Przede wszystkim towarzyszyła mi duma i świadomość ogromnego zaufania, jakim mnie obdarzono. Lindab to marka z historią, synonim jakości i stabilności na rynku. Oczywiście, pojawiła się też pewna pokora i świadomość, że obszar handlowy wymaga ode mnie pogłębienia wiedzy – ale widzę to jako ekscytujące wyzwanie, a nie przeszkodę. To szansa na wniesienie nowej, całościowej perspektywy po latach spędzonych w zarządzie i finansach.
Jakie wartości towarzyszą Pani w pracy na stanowisku lidera?
MSK: Najważniejsza jest uczciwość i odwaga w podejmowaniu decyzji. Ogromne znaczenie ma również partnerstwo – zarówno z pracownikami, jak i klientami – co jest zresztą kluczową wartością Lindab. Do tego dochodzi dbałość o zdrowe relacje i empatia, które budują trwałe i silne zespoły. Bez tych filarów nie ma mowy o zaufaniu – a to zaufanie jest naszym największym kapitałem.
Czego nauczyły Panią wcześniejsze doświadczenia zawodowe, co dziś wykorzystuje Pani w zarządzaniu zespołem Lindab?
MSK: Moja droga jako Dyrektora Finansowego, a następnie wieloletniego członka zarządu Lindab w Polsce, zawsze wykraczała poza samą księgowość i finanse. Nauczyłam się patrzeć na firmę holistycznie, angażując się w strategię i procesy operacyjne. Dzięki temu dziś, jako Prezes, rozumiem każdy aspekt działalności – od finansów po technologię. To doświadczenie daje mi nie tylko wiedzę, ale i pewność w poruszaniu się po całej organizacji i podejmowaniu decyzji, które służą rozwojowi firmy jako całości.
Jak odnajduje się Pani jako kobieta w branży technicznej, tradycyjnie zdominowanej przez mężczyzn?
MSK: Zawsze ceniłam sobie pracę z mężczyznami, ponieważ sama jestem konkretna i zdecydowana. W takim środowisku praca często staje się prostsza i bardziej skupiona na działaniu. Z drugiej strony, kobiece spojrzenie przydaje się w tym technicznym środowisku, ponieważ może je trochę „zmiękczyć” i wnieść inną dynamikę. Czasem warto odejść od twardego konkretu i zagrać na emocjach oraz budowaniu relacji. Nie jestem inżynierem, ale doskonale rozumiem, co tworzy wartość dobrych instalacji wentylacyjnych, i aktywnie śledzę branżę. Jestem „świeża” na tym stanowisku, co uważam za atut – to pozwala mi nie myśleć utartymi schematami, a wnieść strategiczne spojrzenie na rozwój biznesu.

Czy zauważa Pani zmianę w postrzeganiu kobiet na stanowiskach kierowniczych w ostatnich latach?
MSK: Tak, to się zmienia. Coraz więcej jest menadżerek na najwyższych stanowiskach w firmach, coraz więcej kobiet jest w radach nadzorczych. To jest pewien rodzaj współczesnej emancypacji. Teraz już możemy być dyrektorem zarządzającym czy też kierować wózkiem widłowym. I to jest super. Jesteśmy wykształcone, doświadczone, odważne. Podejmujemy wyzwanie, a że pokazujemy, że dajemy radę, coraz częściej jesteśmy obdarzane zaufaniem.
Co według Pani wyróżnia kobiece przywództwo?
MSK: To bardzo ciekawe pytanie. Wyróżnia je na pewno kobiecość, empatia i chęć zrozumienia. To są te elementy, które pozwalają budować zaangażowanie i silne relacje w zespole. Cała reszta jest wspólna – czyli strategiczna wizja, kompetencje i zdecydowanie, które są po prostu cechami dobrego lidera, niezależnie od płci.
Jaką radę dałaby Pani kobietom, które chciałyby rozwijać karierę w biznesie technicznym lub produkcyjnym?
MSK: Żeby to robiły! Branża techniczna to dziś niesamowicie perspektywiczny rynek. Jeśli masz pojęcie o tym, co robisz, słuchasz innych i umiesz polegać na specjalistach – czyli budujesz zespół oparty na zaufaniu – to sobie poradzisz. To jest branża jak każda inna: kluczowe są kompetencje, odwaga i gotowość do działania.
Co według Pani stanowi największą siłę polskiego Lindab?
MSK: To połączenie trzech filarów, które idealnie rezonują z wartościami marki.
Wyjątkowy Zespół: prawdziwi specjaliści, zaangażowani, ale przede wszystkim ludzcy.
Jakość i Zaufanie: jakość, która jest wpisana w nasze DNA – od produktów, przez procesy, po relacje z klientami. To ona buduje to zaufanie.
Rozwój i Partnerstwo: nasza otwartość na ciągłe poszukiwanie lepszych rozwiązań i stałe partnerstwo z klientami – bo razem umacniamy pozycję na rynku.
Jakie wartości chciałaby Pani rozwijać wśród zespołu Lindab?
MSK: Niedawno w newsletterze Klubu Dyrektorów Finansowych Dialog pojawił się cytat: „Utożsamiam się z tezą, że jeśli w firmie wszystko działa gładko, to znaczy, że firma przestała się rozwijać.” Bardzo mi się to spodobało. Chciałabym zakorzenić kulturę ciągłego rozwoju i odwagi w mierzeniu się z wyzwaniami. Warto rozwijać firmę, nawet jeśli nie wszystko idzie gładko. Nie chodzi o to, by problemów nie było, ale o to, by umieć sobie z nimi radzić. To wymaga wiary w siebie i, co najważniejsze, współpracy. Wierzę, że połączenie wielu 'nie-mistrzów' może dać mistrzowskie rezultaty. To nasza wspólna odpowiedzialność za przyszłość Lindab.
Jakie priorytety stawia sobie Pani jako prezes na najbliższe miesiące i lata?
MSK: Moją nadrzędną misją jest umacnianie pozycji Lindab jako synonimu jakości i zaufania w sektorze HVAC. Będziemy intensywnie stawiać na rozwój oferty, jednocześnie podkreślając jakość naszych produktów i rozwiązań, aby walczyć z bylejakością systemów wentylacyjnych. W końcu dostarczają nam podstawową rzecz do życia: powietrze. Ma być zdrowe, świeże i zachęcać do działania. Z pewnością będziemy promować markę oraz posiadane przez nas certyfikacje, co jest kluczowe w walce z nieuczciwą konkurencją. Postawimy też na bardziej nowoczesny marketing i ścisłą współpracę z naszymi partnerami. Chcemy zacieśniać współpracę biznesową, aby razem umacniać naszą wspólną pozycję na rynku.
W jaki sposób Lindab będzie się rozwijać w kontekście zrównoważonego budownictwa i innowacji?
MSK: Cała Grupa Lindab jest liderem i bardzo angażuje się w temat zrównoważonego rozwoju. Nasz rozwój opiera się na dostarczaniu realnych korzyści. Mamy do dyspozycji produkty ze stali zdekarbonizowanej i recyklingowanej, wdrażamy na coraz szerszą skalę opakowania zwrotne oraz posiadamy zielone certyfikaty. Najważniejsze jest dla nas rozwijanie technologii produktów, które zapewniają największą szczelność systemów wentylacyjnych. Systemy Lindab osiągają klasę szczelności D, która jest najwyższym standardem. To nie jest tylko kwestia technologii – to fundamentalne dla efektywności energetycznej i zrównoważonego rozwoju. Szczelność przekłada się na gigantyczne oszczędności energii i pieniędzy dla naszych klientów, minimalizując straty powietrza i optymalizując pracę całego systemu.

Co chciałaby Pani, by klienci i partnerzy Lindab mówili o firmie za kilka lat?
MSK: Że Lindab to solidność i zaufanie, które są fundamentem naszej współpracy. Że jesteśmy lojalnym i zaangażowanym partnerem, który nie tylko dostarcza produkty, ale aktywnie pomaga im w tworzeniu realnej, długoterminowej wartości dla ich biznesu.
Jak wygląda dla Pani definicja sukcesu – prywatnie i zawodowo?
MSK: Prywatnie to spokój, ciepło i poczucie spełnienia w domu rodzinnym. Ponadto odkąd pamiętam, mam swój 'zestaw trzech marzeń'. Kiedy uda mi się jedno spełnić, od razu wymyślam nowe, aby ten zestaw uzupełnić. I właśnie to jest mój sukces – ciągłe dążenie do tych prywatnych celów i czerpanie radości z ich realizacji. Zawodowo osiągnęłam już wiele – studia, stanowiska, rozwój, ale największym sukcesem jest zachowanie integralności. To możliwość patrzenia sobie i innym w oczy.
Gdyby miała Pani wysłać jedną myśl do wszystkich kobiet z okazji Dnia Kobiet Przedsiębiorczych – co by to było?
MSK: Bądź sobą! Nie daj sobie wmówić, że Twoja wartość zależy od spełniania społecznych oczekiwań. Nie musisz robić dwa razy więcej niż mężczyźni, by zasłużyć na uznanie. Jeśli masz kompetencje, wizję i odwagę – po prostu rób swoje i buduj karierę na własnych zasadach. Jesteś równie dobra i równie potrzebna w każdej branży, także technicznej. Wiem, to brzmi bardzo feministycznie, ale ciągle jeszcze niekoniecznie jest oczywiste.
Dziękujemy za rozmowę :)



