Siła spokoju i koncentracji – między sportem a biznesem

Siła spokoju i koncentracji – między sportem...

Wybrana aktualność

Siła spokoju i koncentracji – między sportem a biznesem
17 KWI '26
Z życia firmy

Siła spokoju i koncentracji – między sportem a biznesem

Sytuacje życiowe, również zawodowe, bywają nieprzewidywalne. Dlatego dyscyplina, koncentracja, opanowanie, umiejętność działania pod presją - których uczy karate tradycyjne - tak bardzo przydają się w codzienności. Dzisiejszy bohater naszego cyklu "Z pasją w biznesie" - Artur Dłużniewski, Kierownik Magazynu w Lindab - opowiada o tym, jak podejście wyniesione z treningów wspiera jego życie zawodowe.

Mówi się, że „jeżeli nie masz pasji, to znaczy, że marnujesz swój czas”.
Co myślisz o tym stwierdzeniu?

Uważam, że jest w nim sporo prawdy, choć nie każdy musi od razu nazywać swojego zainteresowania „pasją”. Dla mnie ważne jest to, aby mieć coś, co daje satysfakcję, pozwala się rozwijać, ale przede wszystkim oderwać od codziennych obowiązków. Pasja nie tylko wypełnia wolny czas, ale nadaje mu wartość — rozwija nas, uczy nowych rzeczy i pozwala spojrzeć na codzienne wyzwania z innej perspektywy.

W moim przypadku aktywność poza pracą jest bardzo ważna, bo pomaga zachować równowagę i utrzymać w miarę niezłą kondycję — zarówno fizyczną, jak i psychiczną.

Co Ci się najbardziej podoba w Twojej pasji i dlaczego?

Moją największą pasją jest karate tradycyjne, które trenuję od pięciu lat, średnio trzy-cztery razy w tygodniu. Obecnie jestem szczęśliwym posiadaczem pasa brązowego i konsekwentnie dążę do osiągnięcia kolejnego celu, jakim jest zdobycie koloru czarnego. To, co najbardziej cenię w karate, to jego wszechstronność - z jednej strony pozwala utrzymać w miarę dobrą formę fizyczną, a z drugiej jest prawdziwą szkołą charakteru.

Karate uczy dyscypliny, systematyczności i wytrwałości. Pokazuje, że rozwój to proces, który wymaga czasu, zaangażowania i cierpliwości. Bardzo ważnym elementem są również zawody, w których regularnie biorę udział. To właśnie one uczą pokory - bo nie zawsze się wygrywa. Czasem trzeba zmierzyć się z porażką, wyciągnąć wnioski i wrócić na treningi z jeszcze większą motywacją do pracy.

To doświadczenie przekłada się na szersze spojrzenie - zarówno w sporcie, jak i w życiu, uczymy się akceptować to, że nie wszystko zawsze idzie zgodnie z planem.

Poza karate lubię także aktywnie spędzać czas grając w squasha, a w roli kibica wspieram drużynę siatkarską SPARTA Grodzisk.

Czy Twoja pasja pomaga Ci, w jakiś sposób, w Twojej w pracy? Jeśli tak, to w jaki?

Zdecydowanie tak - i to w większym stopniu, niż mogłoby się wydawać. Karate i praca zawodowa mają w moim przypadku wiele wspólnych elementów. W obu obszarach kluczowe są konsekwencja, rozwój oraz gotowość do podejmowania kolejnych wyzwań.

Karate nauczyło mnie przede wszystkim radzenia sobie ze stresem, zachowywania spokoju oraz skupienia na szukaniu rozwiązań zamiast problemów. W pracy, jak to w życiu nie zawsze wszystko przebiega idealnie — zdarzają się trudniejsze dni, nieprzewidziane sytuacje czy większa presja czasu. W takich momentach bardzo pomaga podejście wyniesione z treningów.

Można to porównać do chwili przed wejściem na matę - serce bije szybciej, pojawia się napięcie, kilka kropel potu na czole, ale w momencie gdy słyszysz hajime (rozpocznij walkę) - wszystko znika. Wystarczy wziąć głęboki oddech, skoncentrować się i zastosować odpowiednią „technikę”, czyli w przypadku pracy - znaleźć najlepsze możliwe rozwiązanie.

Podobnie jak w karate, również w życiu zawodowym ogromne znaczenie mają przygotowanie i koncentracja. A jeśli spojrzymy na kata drużynowe, widać wyraźnie, jak ważna jest współpraca - jeden cel, wspólne tempo i zgranie zespołu. Dokładnie tak samo funkcjonuje dobrze działający magazyn - tylko dzięki współpracy i zaangażowaniu całego zespołu można osiągnąć najlepsze rezultaty.

Dlatego uważam, że karate jest dla mnie realnym wsparciem w codziennej pracy - kształtuje sposób myślenia i podejście, które sprawdza się zarówno na macie, jak i w życiu zawodowym.